• Dom Pomocy Społecznej
    w Żywcu
    UL. ŚLIŻOWY POTOK 8, 34-300 ŻYWIEC

JAK LUDZKA DOBROĆ STAŁA SIĘ INWESTOREM

JAK LUDZKA DOBROĆ STAŁA SIĘ INWESTOREM.

Dom Pomocy Społecznej im. A. Pliszewskiego w Żywcu.

     Roku Pańskiego 1515, pierwszego dnia sierpnia, Marcin HALAMA, mieszczanin żywiecki ofiarował dom swój parterowy z ogrodem na rzecz starych i ubogich współobywateli. Dom ten znajdował się w bliskości miejsca, w którym kościół farny zamierzano murować. Jan i Wawrzyniec Komorowscy, panowie na Żywcu, ujęci tym przykładem, z dóbr swoich przeznaczyli stałą donację na utrzymanie prebendariuszy, (jak ówcześnie zwano mieszkańców) tego przytuliska, nazywanego zresztą "szpitalem". A było to pięć złotych rocznie, trzy bochny chleba tygodniowo i kwartnica piwa od każdego waru. "Szpital" dostał też dwie działki orne na terenie miasta, nie licząc dużego, przydomowego ogrodu. Do tego jeszcze "dziesięcinę wytyczną po wsi Radzichowach" dodali panowie żywieccy. Urząd miejski dodał zasię od siebie "dom pastuszy, z którego była łaźnia, aby się ubóstwo w niej umywało", oraz "kwartnicę piwa od każdego waru miejskiego, po wieczne czasy". W Domu zamieszkało dziewięć kobiet i dziewięciu mężczyzn, najstarszych wiekiem, niezdolnych do pracy i nie mających żadnych środków utrzymania.

     Ta fundacja zarządzana była przez proboszczów żywieckich do 1869 roku, kiedy te obowiązki przejęły władze miasta. Aż do hitlerowskiej okupacji.




 
     Ponad cztery i pół wieku  później, znamienity lekarz, niezmordowany społecznik, działacz i pasjonat Polskiego Czerwonego Krzyża, "Lwowiak" z urodzenia a "Żywczak" z wyboru, dr Adam PLISZEWSKI odnajduje te informacje w "Dziejopisie Żywieckim". Dowiaduje się ponadto, że ta instytucjonalna, a szlachetna forma pomocy dla ludzi starych, przetrwała do ostatniej wojny.
      W Powiatowym Zarządzie PCK, któremu przewodniczył, zastanawiano się właśnie (w gronie ludzi, którzy  pomaganie innym uczynili treścią swojego życia), jak najgodniej uczcić okrągły jubileusz: pięćdziesięciolecie tej zasłużonej organizacji (1969r.).
       Szlachetna tradycja połączona z wizjonerską odwagą Doktora, zrodziły pomysł budowy w Żywcu "Domu Spokojnej Starości". A w tamtym czasie, takie obywatelskie przedsięwzięcie było praktycznie niewykonalne. 
      Przezwyciężenie pierwszych trudności i barier zabrało prawie 3 lata. Dla ich pokonania niezbędne stało się (m.in ) powołanie Stowarzyszenia. W 1972 roku powstaje i zostaje zarejestrowane (28 grudnia) Stowarzyszenie Opieki nad Ludźmi Starymi "POMOC". Wśród założycieli znaleźli się również prominentni przedstawiciele ówczesnych władz.
Do organów statutowych stowarzyszenia wybrano następujące osoby:


Zarząd Stowarzyszenia
Adam Pliszewski          - przewodniczący Zarządu Stowarzyszenia
Adam Hołowiński         - z-ca przewodniczącego
Stanisław Habczyk       - sekretarz Zarządu
Bolesław Kruszecki     - skarbnik
Władysław Bułka          - członek Zarządu
Władysław Piwowar    - członek Zarządu

Siedzibą Stowarzyszenia było biuro Zarządu Powiatowego PCK w Żywcu. Ustalono składkę członkowską w wysokości 12 zł rocznie.

***

     Ogromną rolę w powstaniu i realizacji projektu miała (wtedy już ponad 70-letnia) pani Wanda MOJŻYSZEK - aktywistka PCK, która na rzecz ludzi starych postanowiła podarować....kino "Janosik"(!), a dokładnie cały będący jej własnością budynek, w którym kino się mieściło (i mieści po dzień dzisiejszy). Początkowo na konto Stowarzyszenia wpływał czynsz za użytkowanie budynku, a po wielu trudach budynek sprzedano i cała ogromna kwota - 1 mln 260 tys. zł - stała się (dosłownie i w przenośni) fundamentem budowy.
     Również siostra pani Wandy, mieszkająca w Krakowie nauczycielka, pani Berta DZIKOWSKA okazała się "późną wnuczką" Marcina Halamy: na rzecz budowy Domu ofiarowała 100 tys. złotych.
     Na owe czasy były to kwoty ogromne, więc trudno się dziwić, że inne darowizny prywatne (i nie tylko!) do wysokości tych kwot nawet nie mogły się przybliżyć.
      Nazwiska szczodrych donatorek znalazły się na pamiątkowej tablicy, którą odsłonięto w holu Domu podczas uroczystości   jubileuszowych w 2008 roku. Na tablicy tej znalazły się też nazwiska założycieli Stowarzyszenia "Pomoc" i darczyńców instytucjonalnych.

***

     Stowarzyszenie (później w pełnym składzie, dodatkowo i równolegle przekształcone w Społeczny  Komitet Budowy) prowadziło szeroko zakrojoną akcję zdobywania funduszy; apele o datki wysyłano do zakładów pracy i instytucji; apel ten upowszechniał radiowęzeł miejski i ulotki-plakaty, a dr Pliszewski osobiście zabiegał o przychylność lokalnej i regionalnej prasy. W zbiórkach regularnie uczestniczyły  młodzieżowe koła PCK ze wszystkich szkół Żywca i Żywiecczyzny. Koszt budowy, przeliczony na jednego (przyszłego) mieszkańca Domu, wyliczono na 120 tys. zł. Żywieckie fabryki i instytucje partycypowały w budowie poprzez sfinansowanie jednego lub kilku "miejsc" w przyszłym Domu. Największą kwotę zadeklarowała Fabryka Śrub - na 10 miejsc, Fabryka papieru "SOLALI"  tylko o połowę mniej. Większość pozostałych zakładów najczęściej wpłacała na 3, 2 czy 1 miejsce, (w tym i zakłady z terenu Żywiecczyzny, jak np. Odlewnia Żeliwa z Węgierskiej Górki). Wśród sponsorów nie zabrakło też osób prywatnych - zwykłych obywateli Żywca.
     Bardzo użytecznymi i cennymi darowiznami były prace społeczne osób i instytucji. W czynie społecznym wykonano całą dokumentację budowy, drogę dojazdową, instalację wodno-kanalizacyjną, elektryczną i telefoniczną a nawet elementy wystroju plastycznego (młodzi plastycy z MDK i p. Leszek Miodoński). Warto zaznaczyć, że wartość wszystkich darów - w gotowce i robociźnie - przekroczyła ponad 7 mln złotych, a więc stanowiła ponad jedną trzecią całego kosztu budowy i wyposażenia!
       Pierwszą działkę pod budowę podarował Urząd Miejski. Pozostałe 9 działek wykupił od prywatnych właścicieli (już w trakcie budowy) Komitet Budowy za godziwe pieniądze.

***

Po kilku miesiącach - 5 stycznia 1973 roku - ukonstytuował się Powiatowy Społeczny Komitet Budowy "Domu Spokojnej Starości". W jego składzie znalazł się cały Zarząd Stowarzyszenia, przy czym ze względów prawno-proceduralnych dokonano drobnych "roszad" personalnych: przewodniczącym Komitetu został Stanisław HABCZYK  (wtedy  z-ca dyrektora LO), a dr Pliszewski zastępcą; Jadwiga KARKOSZA została skarbnikiem a sekretarzem - Bolesław KRUSZECKI.
      Po wywalczeniu odpowiednich zezwoleń i zdobyciu dotacji z  FOZ, w roku 1975 rozpoczęto budowę o ogólnej wartości prawie 18 milionów złotych.

***

"Dobroć może stać się inwestorem, a ofiarność społeczna - wykonawcą" - przekonywał dr Pliszewski w jednym z wywiadów udzielonych tuż przed rozpoczęciem budowy. I tak się rzeczywiście stało. 9 września 1978 roku Komitet Budowy przekazał uroczyście (choć pierwsi pensjonariusze zamieszkali już w maju) "Dom Spokojnej Starości" w Żywcu - Dom o najwyższym standardzie - nowym użytkownikom i gospodarzom.
            Wizjoner, inspirator i niestrudzony organizator tego wielkiego przedsięwzięcia, człowiek niezwykły, dr Adam PLISZEWSKIupamiętniony zostaje 9 maja 1986 roku wmurowaniem tablicy pamiątkowej w holu Domu - w pierwszą rocznicę śmierci. Tablicę uroczyście odsłaniali: ówczesny wojewoda dr Jan Wałach, Stanisław Habczyk i Bronisław Kastelik (przewodniczący ZP PCK).
Na uroczystej sesji MRN 28 października 1985 roku podjęto uchwałę o nadaniu Domowi Jego Imienia. 
                                                                                           

        ***

             Godzi się przypomnieć postacie tych, którzy w tej wielkiej pracy mu pomagali, towarzyszyli. Tych, którzy całkowicie bezinteresownie - często przez wiele lat - oddawali swój czas, siły a nierzadko i zdrowie - bardziej potrzebującym. Do nich należeli wszyscy wymienieni wcześniej członkowie i działacze Stowarzyszenia i Komitetu Budowy. Byli też inni, których nazwiska winniśmy ocalić od zapomnienia. A wśród nich: Józef Gawlas i Stanisław Kowalski - przedstawiciele ówczesnych władz miasta. Zdzisław Gizicki, Ryszard Zawartko i Witold Groński - kierujący żywieckim szpitalem i ZOZ. Mieczysław Gizicki, Franciszek Kutsch, Daniel Cichy, Zbigniew Kwak, Jerzy Pająkowski, Mieczysław Macinkowski. Winicjusz Grzebyk, Jan Leśny, Czesław Kastelik, Władysław Kalfas i Bolesław Szambelan - przedstawiciele i kierownicy firm budujących Dom. 
          Zapewne nie wszystkie nazwiska - za co szczerze przepraszam - udało się  tu przypomnieć, ale pamięć - nawet wspomagana dokumentami - bywa zawodna. Trudno też odnaleźć i wymienić nazwiska wszystkich darczyńców (a bywali też przecież darczyńcy anonimowi!), choć wiele ich ocalało w księdze pamiątkowej budowy. Wielu z nich odeszło już na zawsze; tylko niektórzy z nich są jeszcze wśród nas. Wszyscy zasługują na wdzięczną i trwałą pamięć.

***

     Przekazanie obiektu oznaczało rozwiązanie Społecznego Komitetu Budowy, ale nie kończyło historii Stowarzyszenia "POMOC" . Stowarzyszenie zresztą było prawnym właścicielem Domu. Organizacyjne przejęcie Domu przez ZOZ a finansowe przez Wydział Zdrowia U.W. wykorzystano do wymuszenia na Stowarzyszeniu zrzeczenia się prawa własności. Samo Stowarzyszenie zaś po zrealizowaniu swojego zasadniczego celu istnienia zaczęło podupadać. Z najróżniejszych powodów wykruszali się działacze. Do końca ze składu Zarządu właściwie pozostali dwaj ludzie: Bolesław Kruszecki i Władysław Bułka. Ponad rok po śmieci dra Pliszewskiego, 6 grudnia 1986 roku Walne Zebranie podjęło uchwałę o rozwiązaniu Stowarzyszenia z dniem 31 grudnia. Przed rozwiązaniem skrupulatnie rozdysponowano funduszami pozostałymi na jego koncie. I tak:

  • 200 tys. zł. przekazano Polskiemu Związkowi Niewidomych na urządzenie siedziby związku,
  • 100 tys. zł. przekazano PCK na utrzymanie punktu opieki,
  • 100 tys. zł. przeznaczono na restaurację zespołu parkowo pałacowego,
  • 40 tys. otrzymał ZNP na organizację Klubu Seniora,
  • 40 tys. zł. przeznaczono dla Związku Emerytów Rencistów i Inwalidów w Żywcu,
  • 20 tys. zł. przeznaczono na schronisko dla zwierząt,
  • 518 tys. 569 złotych i 40 groszy oddano do dyspozycji dyrektora Domu na doposażenie Domu.

    Warto tu zaznaczyć, że w parę lat później, pani Maria Pliszewska, wdowa po Doktorze - realizując wolę męża - przekazała Muzeum Ziemi Żywieckiej zbiór znaków i pamiątek czerwonokrzyskich. O zabezpieczenie tej kolekcji zabiegał też niestrudzenie Pan Bolesław Kruszecki. Zbiór ten, unikalny w skali światowej, gromadził Doktor przez dziesiątki lat swojego życia.
     Tak -  w wielkim skrócie - dobiegła końca dziewięcioletnia historia przedsięwzięcia, które w przedziwny sposób splotło w  historii miasta początek wieku XVI z końcem wieku XX.
***

Dzisiaj Dom musi sprostać standardom XXI wieku i wymogom jednoczącej się Europy. Takim ważnym wyzwaniem jest konieczność przybliżania się do europejskich standardów warunków życia i jakości oferowanych usług. Przytoczmy - za jubileuszowym folderem - podstawowe dane:
            Z należącej do Domu 4 hektarowej działki, prawie połowę przeznaczono na rozległy ogród z  elementami małej architektury; alejki spacerowe wraz z podjazdami  dla osób niepełnosprawnych, taras przed Klubem Seniora, ogródki działkowe, tereny zieleni parkowej, sad owocowy i kapliczka.
Główny, 2-piętrowy gmach - wyposażony w  windę osobową - to część mieszkalna dla pensjonariuszy: 66 pokoi pojedynczych i 16 podwójnych. Każdy pokój to właściwie małe, wygodne mieszkanie z przedpokojem, łazienką i balkonem. W każdym pomieszczeniu znajduje się łatwo dostępny przycisk instalacji przywołującej opiekunki, czujnik pożarowy i gniazdo anteny satelitarnej. Korytarze i łazienki wyposażone są w poręcze i uchwyty ułatwiające poruszanie się osobom niepełnosprawnym. W tym budynku znajduję się również kuchenki dla mieszkańców, salki telewizyjne i pokoje do terapii zajęciowej.
 Przestronna, estetyczna jadalnia przylegająca do holu głównego na parterze, zapewnia przyjemną atmosferę do spożywania posiłków, przygotowanych w nowoczesnej kuchni. Bez trudu też daje się ona przekształcać w miejsce zebrań społeczności, salę balową, koncertową lub widowiskową.
Na parterze również ulokowano kaplicę, dyżurkę pielęgniarską i pokój zabiegowy, administrację i pracowników socjalnych, oraz - obsługujące mieszkańców - pralnię i szwalnię.
 Klub Seniora - połączony skrzydłem łącznikowym (i zewnętrznym podjazdem dla wózków inwalidzkich) z budynkiem głównym - to dwie obszerne sale z biblioteką, estradą i tarasem letnim. Bogate wyposażenie i szeroka gama oferowanych form aktywnego spędzania  czasu pozwalają każdemu mieszkańcowi znaleźć coś odpowiedniego dla siebie.
Dom zapewnia wszechstronną opiekę medyczną, rehabilitacyjną, terapeutyczną i socjalną. Dba o potrzeby duchowe i kulturalne. Oferuje różnorodne formy rozrywki i wypoczynku.
                                                                                                    ***

      Sam Dom też ma już swoją historię. Początkowo, będąc własnością Stowarzyszenia "POMOC", nosił nazwę: "Dom Spokojnej Starości" i pomyślany był na potrzeby starszych mieszkańców Żywca i Żywiecczyzny. Po przejęciu Domu przez ZOZ i Wydział Zdrowia U.W., zmienił nazwę na "Państwowy Dom Rencisty". Nie zmieniając przeznaczenia, zaczął być domem także dla całego województwa bielskiego. Reforma opieki społecznej z 90-tego roku przyniosła aktualną, czasami źle rozumianą nazwę: Dom Pomocy Społecznej, po której to zmianie do Domu zaczęli też trafiać ludzie młodsi i niepełnosprawni. Swoje miejsce na ziemi znalazło tu stu mieszkańców - pensjonariuszy z całego kraju.
     Kiedy oddawano do użytku ten Dom, nie brakło i głosów krytycznych: krytykowano "nazbyt luksusowe" warunki mieszkaniowe i nazbyt rozbudowane zaplecze usługowe. Jednak 30 lat to kawał czasu - a jeżeli dodać jeszcze zmianę ustrojową, z towarzyszącym jej rewolucyjnym skokiem w ocenach jakości życia - to okazuje się, że nawet utrzymanie początkowego standardu wymagało - i wymaga ciągle - wielkiej i systematycznej pracy oraz poważnych nakładów finansowych.
     Z przyczyn oczywistych rozwój usług leczniczych, rehabilitacji medycznej i terapii jest przedmiotem stałej troski kierownictwa Domu. Do dyspozycji mieszkańców jest lekarz ogólny, psychiatra, psycholog, fizjoterapeuta i terapeuci zajęciowi. Mieszkańcy mają zapewnioną całodobową opiekę pielęgniarską. Dom dysponuje salą rehabilitacyjną z pełnym wyposażeniem i kilkoma pomieszczeniami dla różnych form terapii zajęciowej i aktywnego spędzania wolnego czasu. O potrzeby mieszkańców dbają też pracownice socjalne i pracownicy pierwszego kontaktu, a nawet radca prawny. Nad przebiegiem procesów adaptacyjnych i terapeutycznych czuwa Zespół Rehabilitacyjny. O potrzeby duchowe mieszkańców dba ksiądz kapelan. Kuchnia - także między zasadniczymi posiłkami - wydaje gorące napoje i "małe co nieco" do zjedzenia. Do wyłącznego użytku mieszkańców pozostają także kuchenki na każdej kondygnacji.

***

           To, co przemienia mieszkanie, miejsce do życia w dom, jest nieuchwytne - to specjalna atmosfera; wspólne pole emocji i uczuć razem mieszkających ludzi. Dlatego właśnie - na zakończenie, nie tylko w roku jubileuszu -  chcę serdecznie życzyć wszystkim mieszkańcom i pracownikom DPS w Żywcu wiele pogody, ciepła, troskliwości i wzajemnego, uważnego zaopiekowania.
           Żywiec, maj 1998/2008 r.                                                                                                                                                      Mieczysław B. Klimek

 

PS.

     Specjalne, serdeczne podziękowania winien jestem panu Bolesławowi Kruszeckiemu, aktywiście PCK, skarbnikowi Stowarzyszenia "POMOC", sekretarzowi Społecznego Komitetu Budowy "Domu Spokojnej Starości" w Żywcu. Tekst ten mógł powstać tylko dzięki jego pamięci, dokumentom i  niezmiennie życzliwej współpracy. Dziękuję!
                                                                               (1998)
 
     Pan Bolesław Kruszecki, współautor, najbliższy współpracownik i kontynuator dzieła dra Pliszewskiego, zmarł 23 czerwca 2013 roku. Do końca swoich dni troszczył się serdecznie o swoje opus vitae - nasz Dom. Zaledwie kilka miesięcy przed śmiercią, w trudnym dla DPS momencie, osobiście poprosił mnie o zrobienie wszystkiego co możliwe, żeby ten Dom przetrwał. W tym przejmującym do głębi apelu usłyszałem wezwania i pana Bolesława i pana Marcina i pana Adama...
     A to co ja mogę teraz zrobić, to powtarzać jak najgłośniej ten apel: 

proszę, dbajmy wszyscy o ten szlachetny spadek, świadectwo wielkoduszności przodków, niech nie pójdzie na marne!

                                                                                                                                                                                                           m.b.k. (2014)